Makalu winter climb summit push
A bad blizzard hit the climbers early last week, draining batteries and tearing the expedition tents. “I’ve never seen so fast moving clouds before,” Denis reported. A forecasted weather break prompted a summit push this weekend; Denis and Serg reached 7200 m, but Serguey became ill, so the Kazakhs descended. The Italians brought rope to 6800 meters, and have descended to 6500 meters.
Broad Peak winter climb: Leo leaves Pakistan, Simone reaches BC at last
Leonhard Werth went home last week and with time running out on him; Simone was getting very upset. Later in the week, an army helicopter rescued Simone and his men from Skardu at last, but made it only to Paiju at 3400 meters, where the flight was put to a halt due to very high winds. Saturday however, the pilot made it all the way to 1 hour short of BC. The expedition team has since been lugging 850 kg of gear to BC proper at 4800 meters. “It is cold, extremely cold!” Simone reports, logging -32C/F on arrival at the base of the mountain.
Broad Peak winter 2008 – Simone Maro
Znany z solowych wejść na ośmiotysięczniki – Włoch Simone Moro, w sezonie zimowym 2008 postanowił spróbować swoich sił na K3 znanym jako Broad Peak. Portal e-gory.pl jest polskim, oficjalnym “korespondentem” wyprawy Simone Moro. Poniżej kilka z relacji , na całość zapraszam na strony portalu e-gory.pl

Simone Moro i Shaheen Baig
fot. arch. www.simonemoro.com
27 listopad 2007
Ciao!
30 grudnia opuszczam Włochy aby podjąć następne wyzwanie. Chcę zrealizować kolejny plan zdobycia szczytu ośmiotysięcznego, choc zdaję sobie sprawę, że będzie to trudna i ekstremalna wspinaczka. Tylko osiem z czternastu ośmiotysięczników zostało zdobytych w sezonie zimowych. Siedem z nich było zdobytych przez Polaków, a ostatnim szczytem była Shishapangma, którą zdobyłem wraz z Piotrem Morawskim 14 stycznia 2005 roku.
W tym momencie jestem jedynym nie-Polakiem, który w sezonie zimowych wspiął się na ośmiotysięcznik. Po kilku zimowych doświadczeniach w górach najwyższych (z 30 ekspedycji 6 przeprowadziłem w sezonie zimowym) i po przeanalizowaniu sześciu niezdobytych zimą szczytów “8k” postanowiłem dokonać kolejnej próby zimowej wspinaczki. Wybór padł na Broad Peak 8047 metrów. Wyprawa będzie trwać do 17 marca 2008 roku.
Ekspedycja będzie trudną i ekstremalną gdyż obecne warunki pogodowe w Pakistanie są bardzo złe: na Lodowcu Baltoro leży dużo, głębokiego śniegu, a temperatura może sięgać w górach nawet -50C, a wiatr osiągać prędkość w porywach do 240km/h. Bazę będzie się mieścić w Base Camp na Lodowcu Goldwin Austen, na wysokości 4850[m]. Droga będzie prowadzić z początku wzdłuż Zachodniej Grani. Spodziewam się na tym odcinku wielu, głębokich szczelin lodowych. Obóz 1 stanie na platformie, na wysokości 5600[m]. Następnie przedostaę się przez skalne filary Grani i osiągnę górny lodowiec, gdzie na wysokościach 6200[m] i 71200[m] założę Obóz 2 i 3. Największe trudności będą mnie czekać powyżej kulminacji Grani, gdzieś od 7800[m].
Jak zwykle w moich ekspedycjach będzie towarzyszył mi mój Pakistański partner Shaheen Baig. Dzięki nowoczesnemu sprzętowi elektronicznemu: kamera, laptop, telefon satelitarny, itp., będę mógł dokumentować wyprawę, a także na bieżąco relacjonować dla Was próbę mojej zimowej wspinaczki na K3.
Paport Simone Maro z Islamabadu
3 styczeń 2008

Simome Moro podczas redagowania news’a
fot. arch. www.simonemoro.com
Ciao!
To jest mój pierwszy raport po czterech dniach spędzonych w Islamabadzie. Tutaj sytuacja wygląda na zupełnie bezpieczną. Wszystkie biura i firmy pracują, a ludzie są “normalni” zarówno na ulicach jak i w sklepach. Z mojej strony jednak sytuacja nie wygląda tak dobrze. Pojawił się dokładnie taki sam problem jak w 2007 roku. Moje cargo przyleciało dopiero dzisiaj, równy miesiąc po jego wysłaniu. Tylko, że odebrać będę mógł je dopiero jutro. Opóźnienie w dostawie nie jest wynikiem sytuacji politycznej, ale odwołania lotów. Kuwejckie linie lotnicze zwyczajowo nie działały poprawnie i cargo przeleżało w Kuwejcie 2 tygodnie. Przedwczoraj byłem z krótką wizytą w Pakistańskim Klubie Alpejskim i spotkałem się z oficerem łącznikowym. Przygotowany ekwipunek przetrzymuję w lokalnej agencji turystycznej, która opracowała logistyczną część mojej wyprawy. Ostatnie dwa dni spędziłem na tarasie hotelu i testowałem sprzęt satelitarny. Przetestowaliśmy też w praktyce nowe oprogramowanie, dzięki któremu będę mógł przesyłać Wam video-relacje z wyprawy.
Wystąpił również problem z przedstawicielem tragarzy. Nie chce respektować umowy, którą zawarliśmy w listopadzie, kiedy wysyłałem część ekwipunku do bazy głównej. Umówiliśmy się na transport do bazy głównej, ale teraz odmawiają. Inni tragarze zatrudnieni z pozostałych dolin żądają czterokrotnie większego wynagrodzenia niż standardowa stawka, ale to jest o wiele za drogo. Dlatego też zdecydowaliśmy się na użycie śmigłowca i rozpoczęliśmy rozmowy z lotniczą jedostką wojskową z Skardu. Do team-u dołączyła jeszcze jedna osoba. Nazywa się Leonhard Werth (z Włoch – południowy Tyrol), z pochodzenia jest Niemcem. Decyduje się przyjechać, a ja przydzielam mu rolę odpowiedzialnego za komunikację i kierownika bazy. Jest tak samo alpinistą jak ja, i w razie potrzeby będzie mnie wspierał we wspinaczce. Projekt naszej ekpedycji zakłada głównie wspinaczkę na Broad Peak, ale wykupiłem również pozwolenie na K2. W zimie pozwolenie na K2 jest tańsze o 95%, a w sytuacji wejścia na C1 lub aklimatyzacji w rejonie Baltoro, chcę być zgodny z pakistańskimi przepisami. Na tym kończę moją pierwszą relację i mam nadzieję na przekazywanie Wam już tylko dobrych wiadmomości.
Ciao, Simone MoroPaport Simone Maro ze Skardu
7 styczeń 2008
Ciao!
To jest rzeczywiście prawdziwa, zimowa wyprawa, pełna logistycznych i wspinaczkowych problemów i należy spodziewać się zawsze niespodzianek. Wczoraj dotarliśmy do Skardu po dwóch dniach spędzonych na Karakorum Highway. Byliśmy zmęczeni, ale szczęśliwi. Zjedliśmy obiad, a potem byliśmy w magazynie, gdzie spodziewałem się znaleźć cały ekwipunek zniesiony w maju z Base Camp. Tia… Ekwipunek zaginął w około 80% !!! Straciliśmy 2 generatory prądu, przewody, śpiwory, namioty, sprzęt wspinaczkowy, osprzęt gazowy, itp. Z tego powodu wyprawa mogła się skończyć zanim się na prawdę zaczęła. Ale zdecydowałem się spróbować niemożliwego i uzupełniłem dziś podstawowe wyposażenie, korzystając z rzeczy wysłanych z Włoch, które miałem zmagazynowane z Islamabadzie, a pozostałe rzeczy kupiłem na bazarze. Generator, dokładnie taki jak mój znalazłem w… jednym z hoteli w Skardu, który regularnie służył ekspedycji. Próbuję go wynająć na dwa miesiące trwania wyprawy. Wygląda na to, że się zgodzili… Nic dodać, nic ująć. Chcę Wam tylko potwierdzić, że wynajęliśmy śmigłowiec i jutro startujemy aklimatyzować się w okolicznych górach. Mam nadzieję, że tym razem pech i przestanie być naszym „regularnym partnerem”.
Ciao, Simone Moro
21 styczeń 2008

Ciao!
Nie odzywałem się przez trzy dni. Cały weekand spędziłem na czekaniu, kontrolowaniu siebie i powstrzymywaniu złości. Mamy nad sobą niebieskie niebo, i kilogramy kłamstw i wymówek tłumaczących brak śmigłowca na lot do BC. W Skardu jestem już 23 dni, który mógłbym osiągnąć z Włoch w ciągu 48 godzin. Dziś rano ta sama historia: niebo niebieskie ale inna “pogoda” sprawia, że nie możemy lecieć do BC. Ta wyprawa to festiwal nieudolniości, pecha i ludzi, którzy nie chcą w żaden sposób współpracować. To jest właśnie Pakistan… Kraj gdzie zredukowano opłaty za pozwolenie wspinaczkowe o 95%, ale to nie pozwala zapewnić nawet podstawowych warunków na przyjęcie turystów, ich obsługi, warunków sanitarnych. Być może w biedniejszych krajach Afryki, powinienem wydawać pieniędzę wiedząc, że płacę za nic.
Pakistan, kraj z bombą atomową, ale bez elektryczności i wody w domach. Mili ludzie; wspaniałe krajobrazy; źródła naturalne; wiara, że turytyka przyniesie rozwój kraju; ale brak pomysłu na zapewnienie obsługi, chociażby na średnim poziomie, respektowanie umów, czasu i realizacji podstawowych planów. Te rzeczy nie są dla mnie nowością i prawdopodobnie nigdy się nie zmienią. Członkowie ekspedycji zaskoczeni są moim chłodem. Teraz ekspedycja jest dla mnie jak odkrycie wielu rzeczy i ludzi w Pakistanie, i chciałbym wiedzieć jaki będzie końcowy rezultat… Broad Peak będzie łatwiejszą i milszą częscią tej przygody, gdzie finał będzie zależał tylko od pogody i niczego więcej. A tu wszystko zależy od wielu rzeczy…
Najnowsza wiadomość. Dzisiaj Leonhard Werth, mój włoski kolega opuścił Skardu i odleciał do Islamabadu, a potem do domu. Nie był stanie znieść problemów żołądkowych, które odczuwał od dwóch tygodni. Był całkiem dobity problemami i brakiem nadziei. Pomimo miłych wspomnień o osobach, które spotkał, i z którymi dzielił czas podczas swojej, pierwszej ekspedycji; wróci do Włoch pełen negatywnych opini o Pakistanie. Powiedział, że pewnego dnia, może wróci…
Ciao, Simone Moro
24 styczeń 2008

Śmigłowiec MI-8 w Paiju
fot. arch. www.simonemoro.it
Ciao!
W końcu coś się zaczęło dziać. W prawdzie nie to, na co czekaliśmy cały miesiąc, ale jedną tego część. Dzisiaj polecieliśmy do Paiju na wysokość 3400m, leżące w 2/3 drogi ze Skardu do BC. Pilot odmówił nam jednak dalszego lotu ze względu na silny wiatr. Inny, duży śmigłowiec nie mógł wylądować i musiał zawrócić. Podobny problem miały dwa, inne, małe śmigłowce typu Ecureill, które nie zatrzymywały się, tylko poleciały dalej na wysokość 6000m. Ze śmigłowców przekazano wiadomość, że mocno wieje i jest bardzo zimno, ale da się operować. Nasze plany wyglądają następująco: jutro duży śmigłowiec spróbuje wrócić i wypełnić swoją misję, oczywiście jeżeli będzie dobra pogoda i słaby wiatr. Ostatnia część planów przyprawia mnie o zmartwienie, gdyż z powodu złej pogody siedzieliśmy w Skardu 3 tygodnie. Trzymajcie więc za nas kciuki! Nadal będziemy kontynuować wejścia aklimatyzacyjne w okolicznych górach (najwyższy szczyt Paiju Peak 6610m). Natomiast na dalszym planie góruje Trango Towers.
Ciao, Simone Moro
27 styczeń 2008
Ciao
Tak, tak, tak, w końcu osiągnelismy Base Camp. Mówiłem Wam, że to kwestia: czasu, nastawienia, i silnej woli. Czekaliśmy miesiąc, ale w końcu śmigłowiec zabrał nas. Niestety ze względu na bardzo silny wiatr musiał nas zostawić z Paiju. Jednocześnie byliśmy szczęsliwi, ale i dobici tym ciągłym czekaniem na lot od BC. Ale dzięki Bogu i pilotowi udało nam się dostać w okolice BC. Piszę w “okolice”, bo przez zapowiadany bardzo silny wiatr i niski pułap chmur, pilot musiał zostawić nas i 850kg sprzętu, około godziny drogi przez planowanym miejscem założenai BC. Zaczęliśmy więc przenosić wszystko na 4800m, na miejsce Base Camp pod K3. Od dwóch dni nie robimy nic innego. Jest bardzo ciężko. Niektóre pakunki ważą ponad 45kg! jest zimno, ekstremalnie zimno! Przez te dwa dni, mieliśmy pełne zachmurzenie, wiatr i -32 stopnie Celsjusza. Dziś jest pierwszy dzień dobrej pogody. Wraz ze słońcem wszystko nabrało innego wyglądu i wymiaru. Najbliższe plany dotyczą zakończenia transportu i założenia BC.
Ciao, Simone Moro
28 styczeń 2008
Ciao
Pogoda nadal zła, ale spędziliśmy ten dzień intensywnie. Razem zaaranżowaliśmy kuchnie, w której jest jedyne miejsce gdzie możemy się ogrzać. Dzięki maszynce, która jest cały czas “na chodzie”, często zaglądamy do kuchni by ogrzać się przy płomieniach i porozmawiać z Didarem, naszym kucharzem. Mieliśmy dziś bezpośrednią łączność przez Skype z naszym głównym sponsorem: The North Face w Monachium. Fantastycznie było zobaczyć, jak bez żadnych problemów działają najnowsze cuda techniki. Rozmawialiśmy przez pół godziny. Jutro zaczynamy naszą wspinaczkę… Poszukamy drogi przez lodowiec i wystartujemy do góry.
Ciao, Simone Moro
szczegóły z przebiegu wyprawy na :
Źródło: 